wtorek, 18 lipca 2017

Podsumowanie kwietnia, maja i czerwca 2017

Tęskniłam za pisaniem podsumowań! Nie było ich tutaj już od dłuższego czasu bo postanowiłam, że takie posty będą pojawiać się trochę rzadziej niż co miesiąc bo jednak za mało jest tutaj innych wpisów - nie chciałabym żeby ten blog składał się tylko z podsumowań. Jakie były ostatnie trzy miesiące? Szczerze mówiąc, czytałam dużo mniej niż chciałam jednak nie miałam na to w ogóle ochoty. W zasadzie, połowę wiosny przespałam (nie żałuję). Udało mi się przeczytać osiem książek i z większości jestem naprawdę zadowolona. Zapraszam!



  • Gniazdo - Cynthia D'Aprix Sweeney

Byłam jedną z tych osób, które do przeczytania "Gniazda" skłoniła przepiękna okładka. Do tego doszła jeszcze ogromna promocja i tym sposobem książka ta znalazła się u mnie. Na początku nie miałam ochoty po nią sięgać bo słyszałam dużo negatywnych opinii na jej temat, jednak kiedy już zaczęłam ją czytać, moje obawy w stosunku do niej zniknęły - uważam, że jest to naprawdę dobra, obyczajowa powieść, a przy tym także świetny debiut literacki. "Gniazdo" to spokojna, wolna historia o niczym innym jak o zwyczajnym życiu. Bardzo podobała mi się wielowątkowość tej książki - tragedia 11 września, homoseksualizm, problemy finansowe, dorastanie, kryzysy małżeńskie... To czyni tę książkę naprawdę dobrą. Minusem jest brak obiecanego czarnego humoru, a w zasadzie kompletny brak humoru bo książka zupełnie nie jest zabawna. "Gniazdo" będzie świetnym tytułem dla dojrzałego czytelnika, który chce odetchnąć od pełnych napięcia książek. Jest to historia która z jednej strony jest lekka i daje wytchnienie, z drugiej jednak skłania do refleksji. Polecam.


  • List w butelce - Nicholas Sparks

Kolejna całkiem. dobra książka Sparksa. Podoba mi się pomysł na połączenie głównych bohaterów i przede wszystkim, to jedna z nielicznych książek tego autora, gdzie nie ma nudnych i niepotrzebnych fragmentów. Listy Garretta do jego zmarłej żony, Catherine, są piękne i chwytające za serce - kolejny raz jestem zdziwiona, że napisał je mężczyzna. "List w butelce" to jedna z moich ulubionych książek tego autora, zaraz obok "I wciąż ją kocham" i "Ostatniej piosenki", a jej zakończenie wywołuje mieszankę skrajnych emocji ale gwarantuję wam, że "List w butelce" na pewno złamie wam serce. Jeśli nie znacie tego tytułu a lubicie Sparksa to koniecznie po nią sięgnijcie.

  • Gra anioła - Carlos Ruiz Zafón

"Cień wiatru" całkowicie mnie oczarował i jakiś czas później postanowiłam sięgnąć po kolejną część z tego cyklu, czyli właśnie po "Grę anioła". Po raz kolejny nie zawiodłam się na Zafónie, który jest w czołówce moich ulubionych pisarzy. Uwielbiam mroczną Barcelonę, uwielbiam postacie jakie stworzył autor - prawdziwe, realne, pełnokrwiste. Intryga w "Grze anioła" jest ciekawa i sprawia, że pod koniec książki strony przerzucają się same. Epilog jest magiczny i jednocześnie przerażający. Fabuła w "Grze anioła" jest dużo bardziej zawiła niż w "Cieniu wiatru". Autor zostawił wiele niedopowiedzeń, zmieszał fikcję z prawdą, świat rzeczywisty i fantastyka przenikają się przez cały czas. Na początku miałam wrażenie, że nie wszystko zrozumiałam, jednak gdy zaczęłam dokładniej myśleć o tej książce odkryłam szczegóły, których nie dostrzegałam wcześniej. Poza tym mamy kolejną piękną historię miłosną w wykonaniu Zafóna i świat pełen intryg i tajemnic. Myślę, że to książka, którą docenia się jeszcze bardziej, gdy przeczyta się ją kolejny raz. Niezwykła, tajemnicza, pełna emocji, wzruszająca. Od dziś trafia na listę moich ulubionych. Polecam z całego serca. :)


  • Confess - Colleen Hoover

"Confess" to tytuł bardzo przeze mnie wyczekiwany. Nie ukrywam, że postawiłam tej książce poprzeczkę dość wysoko. Piękna szata graficzna, przykuwający oko chwytliwy opis i wzruszający cytat na okładce spowodowały u mnie bardzo wysokie wymagania także w kwestii treści. To moje drugie spotkanie z Colleen Hoover i szczerze, nie wiem co mam myśleć na temat książek, które tworzy. Z jednej strony lubię to, że jej historie nie są banalne, jednak z drugiej drażnią mnie sztuczne dialogi i postacie pozbawione wad. "Confess" ma u mnie wielkiego minusa za zmarnowany potencjał - kiedy pod koniec wreszcie zaczęło się coś dziać i akcja nabrała tempa, autorka skończyła wątek po kilku stronach. Brakuje mi czegoś w tej książce - czegoś, co pozwoliłoby mi się zachwycić. Jestem nią raczej rozczarowana.

  • Zabić drozda - Harper Lee

Bardzo długo zbierałam się do przeczytania tej książki ale gdy już zaczęłam, przeczytałam ją w jeden dzień. Jest niesamowita i jednocześnie przerażająca. Minęło osiemdziesiąt lat od wydarzeń w tej książce a tak naprawdę ludzka mentalność niewiele się zmieniła. Zawsze znajdziemy sobie pretekst aby dzielić się na lepszych i gorszych, nieważne czy ze względu na rasę, pochodzenie, wyznanie czy orientację. Cała sytuacja jest przedstawiona z perspektywy ośmioletniego dziecka, które nie potrafi zrozumieć nienawiści jaka ją otacza. Co więcej, nawet dorośli nie potrafią wyjaśnić dlaczego tak jest. "Zabić drozda" to książka, o której można mówić godzinami i do której można wracać wiele razy i wciąż odkrywać coś nowego. To jedna z lepszych pozycji, jakie przeczytałam w tym roku, niesamowicie daje do myślenia. Lektura obowiązkowa dla każdego myślącego człowieka.

  • Baśnie Barda Beedle'a - J.K. Rowling

Świetna książka dla wszystkich, którzy wciąż szukają okazji by choć na chwilę powrócić do świata wykreowanego przez J.K. Rowling. Baśnie same w sobie naprawdę mi się podobały (najbardziej oczywiście "Opowieść o trzech braciach"), jednak komentarze Albusa Dumbledore'a były dla mnie zbyt długie i momentami nieco nudne. Żałuję, że Rowling umieściła w książce tylko pięć baśni bo z chęcią przeczytałabym o wiele więcej. Marzy mi się, że książka ta zostanie kiedyś wydana w przepięknej wersji ilustrowanej przez Jima Kay'a, tak jak dwie pierwsze części Harry'ego Pottera.


  • Słowik - Kristin Hannah

Poruszająca historia o dwóch siostrach żyjących w okupowanej Francji. Książka stworzona do grania na emocjach czytelnika i wspaniale jej się to udaje. Autorka używa przystępnego języka więc tło historyczne będzie zrozumiałe nawet dla ludzi, którzy nie wiedzą zbyt wiele na temat II Wojny Światowej. Autorka pokazuje nam, że na wojnie nic nie jest czarno-białe bo czasem nawet Niemiec może okazać się kimś dobrym. Podoba mi się, że Kristin Hannah skupia się na losach zwykłych kobiet, które codziennie walczyły o to aby żyć tak jak wcześniej. Jest to historia zmuszająca do przemyśleń - ile bylibyśmy w stanie oddać aby chronić rodzinę, przyjaciół? Jak duże ryzyko jesteśmy w stanie podjąć gdy w grę wchodzi życie naszych dzieci?  Koniec tej książki dostarczył mi tak wiele emocji, że jeszcze długi czas po jej odłożeniu nie mogłam powstrzymać łez. Bardzo polecam!

  • Zapisane w wodzie - Paula Hawkins

W przeciwieństwie do większości opinii, nie uważam, że Paula Hawkins jest złą pisarką. Jej debiut (czyli słynna "Dziewczyna z pociągu") nie był wybitny ale fala krytyki na temat tej pozycji była zdecydowanie przesadzona. Druga książka Hawkins udowadnia, że pisarka bardzo poprawiła swój warsztat. Historia sama w sobie jest ciekawa i wciągająca - czytanie zaczęłam i skończyłam tego samego dnia bo nie mogłam doczekać się chwili, w której poznam zakończenie. Jednak pojawia się tutaj taki sam problem jak w przypadku poprzedniej książki autorki - bohaterów zupełnie nie da się polubić. Na samym początku miałam kłopot aby połapać się w akcji bo Hawkins wprowadziła wiele postaci, a w dodatku każda z nich posiada kilka rozdziałów napisanych z ich perspektywy. W ostateczności jest to jednak świetny zabieg bo książka w finałowym momencie staje się wielowymiarowa i niejednoznaczna. Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana najnowszym tytułem Pauli Hawkins i jak najbardziej wam go polecam.



Minęła pierwsza połowa roku i powiem szczerze, że pod względem książek była świetna! Moich czytelniczych rozczarowań było naprawdę niewiele. Dajcie znać jak minęły wam ostatnie miesiące (o ile jeszcze pamiętacie swoje czytelnicze wyniki - w końcu trochę czasu minęło). Następne podsumowanie pojawi się prawdopodobnie pod koniec wakacji ale muszę stwierdzić, że czytanie idzie mi naprawdę dobrze... przynajmniej jak na razie. :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz