niedziela, 16 kwietnia 2017

Podsumowanie marca 2017

No cóż - nie byłam pierwsza więc przynajmniej będę ostatnia. W minionym miesiącu udało mi się przeczytać dziesięć książek ale pięć z tych to lektury o skrajnie różnej długości - od "Kamizelki", która ma dziesięć stron, po "Lalkę", która ma niecałe siedemset. W marcu przeczytałam pięć książek, które nie były lekturami szkolnymi i każda z nich była naprawdę dobra. Chciałabym zawsze trafiać na tak satysfakcjonujące książki jak udało mi się to w poprzednim miesiącu.


  • Przeczytałam 10 książek
  • Przeczytałam 3168 stron
  • Przeczytanie jednej książki zajęło mi średnio 3,1 dnia
  • Przeczytałam średnio 102 strony dziennie




  • Wołanie kukułki - Robert Galbraith RECENZJA


J.K. Rowling jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, nieważne czy pisze fantastykę, powieści obyczajowe czy kryminały. Od "Wołania kukułki" nie potrafiłam się oderwać i przeczytałam tę książkę w jedną noc. Zakończenia zupełnie się nie spodziewałam, a rozmowa Cormorana z mordercą jest wprost genialna. Duet Strike i Robin jest świetny i cieszę się, że autorka kontynuuje tę serię bo jest naprawdę, naprawdę dobra. Uwielbiam sposób w jaki Rowling zmienia małe detale w ogromnie liczące się szczegóły, który zaważają na tym jak potoczy się dalej historia. Nie mogę się doczekać kolejnej części bo jestem oczarowana tą serią. Polecam z czystym sumieniem. :)




Dawno o żadnej książce nie słyszałam tyle dobrych opinii co właśnie o "Promyczku" - że jest wspaniała, zachwycająca, wzruszająca i że łamie nawet najtwardsze serca. Wiecie jakie to uczucie, kiedy spodziewacie się fajerwerków po książce, a ona jest tylko (lub aż!) dobra? Bo "Promyczek" to naprawdę niezła książka ale nie jest czymś niezwykłym. Irytował mnie styl autorki, nieudolna próba naśladowania języka młodzieżowego i zwracanie się do innych "młody/a" co wyszło sztucznie i tandetnie. Denerwował mnie optymizm głównej bohaterki bez wad - tacy ludzie jak Kate nie istnieją, a już na pewno nie po takich przeżyciach. W dodatku nie da się zaprzyjaźnić z kimś po jednym dniu. Poza tym, bohaterkę otaczali sami wspaniali ludzie, co w życiu zdarza się bardzo rzadko. Tej książce brak realizmu. Na plus zdecydowanie wątek Kellera i Stelli - nie spodziewałam się tego. Co jest w tej książce niezwykłego? Emocje jakie wywołuje. To, że zmusiła do płaczu kogoś, kto nie płacze na żadnej książce. A płakałam przez ostatnie sto stron bez przerwy. Czasem musiałam odłożyć tę książkę na bok żeby ochłonąć bo niesie naprawdę ogromny ładunek emocjonalny. Mimo wszystkich wad tej książki polecam ją jeśli lubicie się wzruszyć.


  • Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes



Kocham Jojo Moyes, jej talent do pisania niesamowicie wzruszających historii i niezwykłą lekkość z jaką pisze o uczuciach. Jednak ta książka jest zupełnie inna - o wiele bardziej dojrzała i chwytająca za serce. Historia Sophie jest niesamowita i wycisnęła ze mnie wszystkie łzy, szczególnie gdy czytałam listy adresowane do jej męża. Moyes w bardzo dobry sposób połączyła przeszłość z teraźniejszością i powiązała Liv z Sophie. Naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, która mi się nie spodobała. Jest to chyba najlepsza książka Jojo Moyes i jedna z najlepszych jakie ostatnio czytałam. Jestem nią całkowicie oczarowana, i mam pewność, że wrócę do niej nie raz. Sięgnijcie po nią bo naprawdę warto.


  • Siedem minut po północy - Patrick Ness RECENZJA


"Siedem minut po północy" to książka, o której bardzo długo nie zapomnę. Zmusiła mnie do refleksji nad życiem, przemijaniem, radzeniem sobie z tym co nieuniknione. Pod pozornie zwykłą historią kryje się niesamowita głębia... i prawda, której większość ludzi się obawia. Ostatnie trzy rozdziały wycisnęły ze mnie wszystkie łzy. Patrick Ness opowiedział o śmierci w naprawdę mądry i ciekawy sposób. Dziwi mnie jednak klasyfikowanie tej książki jako literatura dziecięca bo w życiu nie dałabym tej książki dziecku do przeczytania - jest zbyt mroczna, ciężka i przytłaczająca. jeśli macie ochotę dowiedzieć się więcej to odsyłam was do recenzji, którą opublikowałam kilka dni temu.


  • I wciąż ją kocham - Nicholas Sparks


Jedna z lepszych, a może nawet najlepsza książka Nicholasa Sparksa, który niemal zawsze balansuje na granicy romantyzmu i kiczu, często jednak więcej jest tego drugiego. "I wciąż ją kocham" jest to powieść idealnie wyważona. Jest wzruszająca lecz nie banalna. Głęboka ale nie przytłaczająca. Dawno nie czytałam tak dobrego i wielowątkowego romansu bo obok miłości Johna i Savannah, w tej książce można znaleźć także problem wojny i autyzmu. Uważam też, że Sparks wybrał właściwe i najlepsze zakończenie dla tej historii. To właśnie ono sprawia, że ta książka jest tak dobra i jest perełką w jego literackim dorobku. Bardzo, bardzo polecam.


Plany na kwiecień:
W zasadzie jesteśmy już w połowie kwietnia i jak na razie udało mi się przeczytać dwie książki - "Gniazdo" autorstwa Cynthii D'aprix Sweeney czyli książki, która zauroczyła mnie swoją piękną okładką i kolejny romans Nicholasa Sparksa pod tytułem "List w butelce". W drugiej części miesiąca mam w planach ukończyć ostatnio zaczętą "Grę Anioła" Carlosa Ruiza Zafóna, (którego kocham bezgranicznie!), a także zabrać się za dwie długo wyczekiwane przeze mnie książki, co do których mam bardzo wysokie oczekiwania bo przeczytałam mnóstwo pozytywnych opinii na ich temat - mowa o "Słowiku" Kristin Hannah i "Zabić drozda" Harper Lee. Mam nadzieję, że uda mi się zmierzyć z tymi książkami w ciągu najbliższych piętnastu dni. :)



Dajcie znać jak u was wypadł marzec i co nowego udało wam się przeczytać.
A poza tym życzę wam Wesołych Świąt oraz dużo spokoju i odpoczynku z najbliższymi. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz