sobota, 4 lutego 2017

Podsumowanie stycznia 2017

Hej! W styczniu udało mi się przeczytać aż siedem całych książek i większość ósmej- "aż" bo jak na mnie to całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę niewielką ilość wolnego czasu. Szczerze mówiąc, to najlepszy wynik od wielu miesięcy. To był literacko bardzo dobry początek roku. Z większości książek jestem zadowolona, jedna była średnia, a w jednej całkowicie się zakochałam. Zapraszam!


  • Przeczytałam 7 książek
  • Przeczytałam 2520 stron
  • Przeczytanie jednej książki zajęło mi średnio 4,4 dnia
  • Przeczytałam średnio 81 stron dziennie


  • Joyland - Stephen King ★★★★★★★☆

To moje pierwsze spotkanie z Kingiem i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Książka trzyma w napięciu (szczególnie pod koniec), jednak nie jest to horror, powiedziałabym, że raczej powieść obyczajowa z elementami horroru. Momentami książka jest wzruszająca, a momentami humorystyczna. Jedyną wadą jest nieco zbyt długi wstęp - konkretna akcja pojawia się dopiero mniej więcej w 3/4 objętości książki. Niemniej jednak - bardzo polecam, szczególnie osobom, które chciałyby zacząć czytać Kinga ale boją się typowych horrorów.
  • Jesienna miłość - Nicholas Sparks ★★★★★★★☆☆☆

Widać, że jest to jedna z pierwszych książek Sparksa, jednak mimo wszystko uważam tę opowieść za bardzo sympatyczną i wzruszającą. I choć z pewnością nie jest to arcydzieło i wiele fragmentów tej opowieści jest naciąganych i mało prawdopodobnych - wciąż jest to przyjemna lektura. Bohaterowie są ciekawie wykreowani a dialogi nie są sztuczne. Polecam bo sądzę, że niejednej osobie polecą z oczu łzy przy tej historii. :)

  • Osobliwy dom pani Peregrine - Ransom Riggs ★★★★★★☆☆☆☆

Jest to jedna z lepiej wydanych książek, jakie ostatnio spotkałam. Zawiera zdjęcia, które idealnie oddają klimat książki a całość jest niezwykle dopracowana i estetyczna. "Osobliwy dom pani Peregrine" to niezła młodzieżowa fantastyka. Momentami budzi dreszczyk grozy jednak naprawdę przerażających momentów nie ma. W moim odczuciu pierwsza połowa książki jest lepsza - trzyma w napięciu i ciężko jest się od niej oderwać. Potem akcja zwalnia i już nie jest aż tak wciągająca, dlatego kończę przygodę z tą historią na pierwszym tomie.

  • Pax - Sara Pennypacker ★★★★★★


Pod piękną, kolorową okładką kryje się naprawdę niesamowita i wzruszająca historia. Pax jest porównywany do Małego Księcia i nie ma w tym nic dziwnego - za pomocą prostych obrazów przypomina o najważniejszych wartościach - miłości, przyjaźni i odpowiedzialności. Myślę, że warto sięgnąć po Paxa bez względu na wiek bo jest to książka ponadczasowa i piękna w swojej prostocie. (Pełna recenzja tutaj.)

  • Noce w Rodanthe - Nicholas Sparks ★★★★★★★☆☆

Jest coś pięknego i magicznego w tej historii, mimo jej banału. Jest to książka niezobowiązująca, w sam raz do przeczytania w jeden jesienny wieczór i odłożenia z powrotem na półkę. Jest tu wiele wątków, które mogły zostać bardziej rozwinięte przez autora i myślę, że cała powieść z pewnością dużo zyskałaby na tym. Jednak mimo tego, coś w tej historii sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Myślę, że warto po nią sięgnąć, jednak Sparksa stać na więcej co udowodnił w innych powieściach.

  • Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón   ★★★★★★★★★★

Nie wierzę, że jest ktoś, kogo ta książka nie zauroczyła. Dla mnie jest niezwykła, magiczna, tajemnicza, filozoficzna i piękna. W tej opowieści jest zawarte wszystko, czego można szukać. Jest mroczna historia kryminalna, wątki miłosne, przyjaźń, relacje rodzinne w obliczu dojrzewania, a to wszystko opisane wspaniałym i barwnym językiem autora, który genialnie wykreował Barcelonę z tamtych lat. Na uznanie zasługują bohaterowie, szczególnie postać Fermina Romero de Torres, który doprowadzał mnie do łez ze śmiechu. Myślę, że Cień wiatru ma wszelkie podstawy by stać się za kilka lat klasyką literatury.


  • Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes ★★★★

Uwielbiam wszystko co pisze Jojo Moyes - jej książki są niesamowicie ciepłe, zabawne i przyjemne. Tak było i tym razem. Po przeczytaniu genialnego "Zanim się pojawiłeś" nie mogłam się doczekać kontynuacji historii Lou. I nie rozczarowałam się. "Kiedy odszedłeś" faktycznie jest nieco słabsze niż poprzednia część, jednak czytałam tę książkę z wielką przyjemnością. Cieszę się, że autorka zdecydowała się na kontynuację i wzbogaciła ją o nowych bohaterów. Ratownika Sama nie dałoby się nie polubić, a kłótnie rodziców Louisy to wisienka na torcie jeśli chodzi o tę książkę. Uważam, że naprawdę warto sięgnąć po drugą część losów Lou.





Luty mam zamiar zacząć od nieźle zapowiadającej się książki K. A. Tucker "Przez niego zginę". Potem wreszcie zabieram się za "Dziewczynę, którą kochałeś" Jojo Moyes, oprócz tego zostało mi kilka nieprzeczytanych książek Sparksa, także lista jest jeszcze długa, co mnie bardzo cieszy. A w przyszłym tygodniu dotrą do mnie dwie książki, które od dawna mnie ciekawią - "Maybe Someday" i "Promyczek". Mam nadzieję, że luty będzie tak dobrym książkowym miesiącem jak styczeń. ♥

A wam jak minął styczeń? Pochwalcie się w komentarzach! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia